Każdy rząd stara się wprowadzać swoje zmiany do oświaty. Jak jednak widać, nie wszystkie one przynoszą spodziewane rezultaty. Większość zmian wprowadza tylko niepotrzebną dezorganizację i zamęt. Głównym błędem wydaje się być m.in. podział na szkoły podstawowe i gimnazjalne. Nauczyciele skarżą się, że nie mają wystarczająco dużo czasu na poznanie uczniów, a to rodzi większość problemów. Wcześniej mieli na to całe 8 lat, a ucznia poznawali od samego początku jego edukacji. W związku z tym reagowanie na wszelkie pojawiające się problemy mogło odbywać się błyskawicznie, a co najważniejsze skutecznie. Szkoła przez to była także bezpieczniejsza, ponieważ wszyscy znali siebie od lat. Teraz uczniowie są bardziej anonimowi, co sprawia, że czują się też w pewnym sensie bezkarni.
Reformy w szkole nie zawsze dobre
- Brak komentarzy, jeszcze.